22.09.2010 - 22.09.2011.
tak, dzisiaj mija rok od kiedy zakochałam się w Kacprze. Przez ten rok wszystko się zmieniło, ja w szczególności. Za wszelką cene starałam się , żeby mnie zauważył. I zmieniłam swój styl ubierania i zachowanie i zaczęłam się mocniej malować.. Wszystko robiłam. Pomagałam mu w lekcjach , robiłam dla niego dosłownie wszystko , poświęcałam swoje oceny , rodzine odstawiłam na dalszy tor , rozpoczęły się przez to kłótnie i z przyjaciółmi i z mamą.. To wszystko dla niego.. Z każdym dniem moje uczucie do Niego narastało , z każdą sekundą , minutą ,godziną , dniem , nocą czułam w sercu coraz większy ścisk. Brakowało mi go. Nie musiał do mnie pisać , czy się odzywać.. Sam jego widok rozbudzał we mnie miliony motylków w brzuchu.. Szalały jak opętane..
Październikowe wypady na piwo , wszystko doszczętnie rozbudzały..
Późniejsze rozmowy na gg po 7 godzin też..
I ten okres w którym miał mnie totalnie w dupie. Ani słowem nie odezwał się do mnie przez bite 3 miesiące. Ani słowem. 0 . Nie wiem co on wtedy wydziwiał , czemu tak było.. Ale doskonale wiem , jaki rozpierdol zrobił w moim sercu. 3 miesiące , dzień w dzień płakałam. Przychodziłam ze szkoły, rzucałam plecak , siadałam na dywanie i płakałam. Po prostu. Z tego wszystkiego.. Jak go bardzo kocham , a on mnie sobie zlewa. Wysiadałam psychicznie powoli , nie dawałam już rady. Umierało we mnie wszystko po kolei. Serce zamieniało się z każdą chwilą w coraz większy sopel lodu, aż w końcu zamarzło.
Jedna rozmowa na gg , sprawiła , że serce na nowo zawrzało gorącem , ciepłem , miłością .. naiwnością.. Tak, po 3 miesiącach odezwał się ..Wszystko na nowo wróciło. Kochałam Go bezgranicznie. Najmocniej jak to możliwe.. Noce w łzach były dalej.. Do tego po zrezanej psychice w szkole też zdażało mi się płakać. Przy wszystkich.. Miałam już w dupie co sobie o mnie myślą.. Do tego wszystkiego doszedł jeszcze Kamil.. Między którym rozkwitała przyjaźń. Nie potrwała długo.. W lutym , kiedy zaczęłam chodzić z mateuszem , nagle kontakt nam sie urwał. On nie pisał, ja nie pisałam , bo bałam się , że wyjde na narzzucającą się.. Właśnie mateusz.. to był najgorszy związek w jakim byłam w całym swoim życiu. Największa pomyłka jaką popełniłam. Nie wiem czemu wgl z nim byłam. Przez całe 6 mies , jakie z nim musiałam wytrzymać, ani na moment nie poczułam silniejszego bicia serca na jego widok. W głowie nadal był tylko Kacper. a mateusz ? Chyba był tylko przejściem , dzięki któremu miałam uwolnić się od uczucia jakim w dalszym ciągu dazyłam Kacpra. Jednak się nie udało .
Ostatniego czasu coraz częściej pisałam z Kacprem . Esy , buziaczki , miłe słowa , strasznie miłe słowa.. Spotkania , jego 'bracia' z którymi mnie poznał.. Codzienne spotykania , piwo , wódka .. Wszystko zaczęło nas łączyć .. Wypady na tory.. Pierwszy pocałunek, pierwsze trzymanie się za rękę.. Wszystko przerodziło się w to , że udało mi się z nim być. Tak. Jestem z Nim. Jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.. I mimo tego ,że nieraz traktuje mnie jak śmiecia , to i tak Go kocham. Straszliwie. Rok czekałam na to. Kiedyś marzyłam , żeby chociaż z nim pogadać tak o .. a teraz? Teraz mam go na wyciągnięcie ręki.. I chociaż to jest związek , to taki troche inny. Zupełnie inny niż te moje wcześniejsze.. Taki w którym nie do końca mogę mu powiedzieć wszystko.. Ale jednak czuje cały czas jego bliskość. Nie umiem tego o tak określić.. Nie wiem nawet jak mam to sobie wyobrażać.. On mnie w pewnych sytuacjach traktuje jak szmate, którą można pozamiatać podłogę.. Rzuca jakimś gównem z kolegami , bije mnie ... stara się wkurwić .. Wiem , że takie coś to nie związek.. Ma takie odpierdalały nieraz.. A tak ? A tak to jest słodki taki.. Za rękę mnie trzyma , przytula do siebie , całuje , żre mi włosy .. No jest taki mrr ! Aż chce się go zjeść w całości .. Z początku był dla mnie taki kochany tylko jak sami byliśmy.. A teraz z każdym dniem jest jakaś poprawa.. Najpierw zaczął mnie za rękę przy nich trzymać , później zaczął przytulać normalnie.. Aż w końcu zaczął całować i wszystko na raz. Jednak ma takie odpały w których ciśnie do mnie i pierdoli , że mi wyjebie . Za każdym razem mówie 'no to dawaj' i jakoś jeszcze tego nie zrobił.. Popisać się chce? Nie wiem.. Ale wiem, że go tak kurewsko strasznie kocham ,że nie ma słów jakie mogą to opisać. Boje się mu okazać jakieś większe uczucia .. Powiedzieć mu w twarz , że Go kocham. Boje się tego. Boje się , że wykorzysta to przeciwko mnie i zostawi. Zostawi jak znoszoną , starą koszulkę , bo dowie się , że Go kocham. Wiem , dziwna jestem , ale taka prawda.. Boje się . Tyle.
Dzisiaj pojechałam tam na niebuszewo , pobyliśmy na podwórku , zaczął deszcz padać , to do klatki się schowaliśmy.. Później Kacper z Igorem zaczęłi we mnie jakimś gównem rzucac -.- wkurwiłam się i już miała do domu , jechać. Kiedy Kacper dobiegł do mnie i powiedział : no to jedź se ale daj mi szluga. powiedziałam , że chyba go popierdoliło i normalnie już szłam na busa, wtedy mnie złapał i zaprowadził spowrotem na podwórko... I powiedział : ale ja Cie lubie wkurwiać. Aha spoko , miło wiedzieć..
Później pojechaliśmy z Hubertem po kebaba , bo dziecko zgłodniało.. i jak on czekał , to Kacper siadł na krześle , a mnie przysunął do siebie tak o i przytulił i tak trzymał .. Później pociągnął na dół , żebym mu na kolanach siadła.. i tak o fajnie siedziałam *marzyciel* .. tak zimno strasznie mi było , ale jak się wtuliłam w Niego , to od razu lepiej .. w końcu ten gniot dostał żarcie i poszliśmy spowrotem na podwórko . Po drodze nasłuchałam się o tym jak mnie bija na chacie, bo przecież mam blizne na czole.. i to od tego , że mnie leją w domu. Spoko. Miło mi się niesamowicie zrobiło, no ale mniejsza. Zaczynam się przyzwyczajać. Wróciliśmy na podwórko, Kacper siadł na schodach i mnie przyciągnął do siebie , że Mu na kolanak tak siadłam.. on mnie tak objął i wgl.. Od razu ciepło mi się zrobiło *xd* i tak fajnie było.. przy reszcie tak siedzieliśmy .. później przetransportowałam się na miejsce obok niego , na schodkach i siedzieliśmy. To wtedy mnie za ręce tak złapał i tak słodko trzymał <3<3 ale oczywiście musiałam to zjebać , bo co? bo palić mi sie zachciało i puściłam Go -.- DURNA , DURNA KRETYNKA. A później już nic takiego fajnego sie nie wydarzyło.. Urządzali sobie zawody rzucania we mnie kapslem *okok*.. aż w końcu już poszłam na autobus. mówie "idę" , a ten mi macha. To kurwa , łaski bez , ide sobie sama , znam drogę.. Wyszłam z bramy , już połowe drogi minęłam , kiedy On przybiegł za mną i chwycił za rękę.. Myśle , no brawo.. Chociaż na chwilke sami .. A patrze , a za Nim Nikodem i Hubert. Spoczi. Doszliśmy na przystanek, wkurwiona po pocałości już byłam. Na nich , na to wszystko. Zaczął jechać bus , a Kacper do mnie tu sie nachyla po buzi. Nom. Z powodu , iż byłam i jestem w dalszym ciągu zła lekko , nie było żadnego dłuższego buzi , tylko hop i polazłam do busa.
Jebie to w pizdu wszystko. Kocham Kacpra , no . Kurna , Kocham Człowieka Tego Ponad Wszystkich Innych Chłopaków ! Mimo iż jest dla mnie czasami taki .. chamski.. i tak Go kocham.. Kocham Go. Kocham kurwa.
Jutro do szkoły , odpękać lekcje , wrócić do domciu , spakować jakieś pierdółki i Borne i KASIA ma ! <3<3 Człowieku , jak ja się ciesze.. Na reszcie porozmawiam z Nią.. O wszystkim na wszystkie tematy .. Tak mega strasznie się stęskniłam za moją Ninją małą : * : * JUŻ <3<3
A na chwilę obecną wszyscy mnie wkurwiają. Chce mi sie chujowo spac , ale mam pare rzeczy do zrobienia jeszcze .. Ogarniam szybko temat i spać.
I żeby te chwile z Kacprem trwały już zawsze <3
Bo kocham Go strasznie i nie wyobrażam sobie życia bez Jego obecności <3